Logo

Festiwal gwiazd (2003)

Było poetycko, lirycznie, ale przede wszystkim sentymentalnie, bo tegoroczny Festiwal Poezji Śpiewanej i Piosenki Autorskiej „Jesień Bardów” odbył się po raz dziesiąty. Dlatego też jubileuszowa edycja różniła się nieco od poprzednich.

Organizatorzy zrezygnowali w tym roku z części konkursowej. Nie było jury ani nagród, nie mówiąc już o emocjach towarzyszących tego rodzaju zmaganiom. Scenę oddano najlepszym wykonawcom poprzednich edycji. Przez trzy wieczory w Białymstoku, Bielsku Podlaskim i Hajnówce można było wysłuchać koncertów białoruskich gwiazd, takich jak Aleś Kamocki, Andrej Mielnikau, WZ - Orkiestra, Wiktar Szałkiewicz, Siarżuk Minskiewicz, Lawon Wolski. A także tych, którzy podczas „Bardauskaj” zaistnieli: zespołu Euforia i Tomasza Sulimy.

Jesień Bardów nieodłącznie kojarzy się z Bielskiem Podlaskim. To w tym mieście od dziesięciu lat odbywa się festiwal, organizowany przez Związek Młodzieży Białoruskiej. I co roku pod koniec października w Bielskim Domu Kultury spotykają się wykonawcy i sympatycy poezji śpiewanej. Pomimo że w obecnych czasach ten rodzaj muzyki nie cieszy się dużym powodzeniem, z roku na rok publiczność jest nie tylko coraz liczniejsza, ale i coraz młodsza.

Idea tej imprezy narodziła się w środowisku Związku Młodzieży Białoruskiej, a pierwsza jej edycja odbyła się w 1993 roku, trzy lata po pierwszym Festiwalu Muzyki Młodej Białorusi Basowiszcza.

– Na początku w podgródeckim Boryku były reprezentowane różne gatunki muzyki: rock, pop, poezja śpiewana. Kiedy w 1992 roku, na trzecim Basowiszczu, występowali bardowie, wpadliśmy na pomysł zorganizowania zupełnie odrębnego festiwalu – wspomina Bogdan Simonienko, ówczesny organizator Jesieni Bardów. – Nie było łatwo, chodziliśmy od drzwi do drzwi, prosząc o pomoc. Pieniądze dostawaliśmy nawet od prywatnych ludzi. Zdarzało się, że zamiast pieniędzy otrzymywaliśmy żywność dla artystów, bo przecież trzeba było również ich nakarmić, nie mówiąc już o zapewnieniu noclegu. Bardzo nam wtedy pomógł Bazyli Leszczyński, człowiek który ma naprawdę duże doświadczenie organizacyjne. To on wiele rzeczy mi podpowiedział i skierował do odpowiednich ludzi. Dzisiaj jest inaczej, łatwiej, bo festiwal w ciągu tych dziesięciu lat dorobił się już jakiejś renomy i ma stałych sponsorów.

Festiwal wspiera głównie Ministerstwo Kultury, ale jak przyznaje Igor Łukaszuk, przewodniczący Związku Młodzieży Białoruskiej, tych pieniędzy z roku na rok jest coraz mniej:

– Ale pomimo trudności finansowych, myślę że tegoroczny festiwal udało nam się zrobić na odpowiednim poziomie – mówi. – Szkoda tylko, że nie wystarczyło pieniędzy, żeby zaprosić tych wszystkich, których należało.

Na jubileuszowym koncercie w Bielskim Domu Kultury zabrakło nie tylko czołowych wykonawców poprzednich edycji, ale i osób, które miały wkład w powstanie tego festiwalu. Nie było Jerzego Osiennika, organizatora czwartej i piątej edycji. Nie przyjechał też Leon Tarasewicz.

Wśród publiczności licznie zebranej w Bielskim Domu Kultury można było zauważyć inne, znane w białoruskim środowisku, osoby. Przybyli też przedstawiciele władz samorządowych.

Nadzieja Artymowicz, poetka z Bielska każdego roku przychodzi na festiwal. Wiele razy jej wiersze były opracowywane muzycznie i prezentowane podczas Jesieni Bardów.

Oleg Kobzar, malarz i muzyk pochodzący z Białorusi, komponuje muzykę nie tylko do swoich tekstów, ale często właśnie do wierszy Artymowicz. Na scenie w Bielsku występował kilka razy, a w ubiegłym roku towarzyszył Tomkowi Sulimie, który otrzymał nagrodę Radia Białystok, czyli możliwość dokonania nagrań w profesjonalnym studiu.

Darek Fionik, sprawujący obecnie funkcję radnego w Radzie Miasta Bielsk Podlaski, w części konkursowej Jesieni Bardów brał udział trzy razy. Swój pierwszy występ w 1990 roku na Basowiszczu, kiedy prezentowana była także piosenka autorska, dobrze pamięta:

– Grałem wtedy wspólnie z Adamem Lewczukiem. Przed samym wejściem na scenę dowiedzieliśmy się o spaleniu cerkwi na Grabarce. Bardzo to przeżyliśmy i kiedy wykonywaliśmy „Pieśń o Zaleszanach”, to było takie requiem do tego co się stało.

– Pierwsze festiwale w Bielsku były bardziej kameralne niż obecne – twierdzi Darek. – Na początku było dużo indywidualnych wykonawców, często był to jeden człowiek z gitarą. Obecnie na scenę weszło nowe pokolenie, a Jesień Bardów mobilizuje wykonawców do poszukiwania nowych form w muzyce i ulepszania swoich programów. Festiwal przyczynił się do powstawania zupełnie nowych projektów autorskich. Można powiedzieć, że ta impreza przeszła pewnego rodzaju metamorfozę. Ale czy dzisiaj bym wystąpił na scenie?.. Nie, bo ten okres mojego życia mam już za sobą.

– Dla mnie te pierwsze festiwale miały specyficzny klimat, bo to było coś nowego i fascynującego – mówi Igor Łukaszuk, a atmosfera od samego początku zawsze była taka sama, bardzo ciepła, serdeczna i przyjacielska. Festiwal to nie tylko same koncerty, występy na scenie. Ten czas sprzyja również spotkaniom z wykonawcami poza sceną, rozmów w kuluarach, hotelu. To także okazja do spotkań z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Okazja do wspomnień i do refleksji. W ciągu tych wszystkich „festiwalowych” lat, były zarówno i dobre momenty, jak i trudne chwile. Zdarzały się też ataki na organizatorów, nierzadko ze strony „naszych” dziennikarzy.

– Nie było to miłe, tym bardziej, że oprócz nas, Związku Młodzieży Białoruskiej, dotknęło to również ludzi, którzy nas wspierali – przyznaje Bogdan Simonienko – bo wówczas zaczęli się oni zastanawiać nad tym, czy dobrze robią pomagając nam. A wówczas kto wie, czy doszłoby do kolejnych festiwali i tego tegorocznego jubileuszowego, podczas którego koncerty odbyły się w trzech miastach. Tradycyjnie w Bielsku Podlaskim, a oprócz tego w Białymstoku i Hajnówce. Po raz pierwszy koncert inauguracyjny transmitowany był na żywo ze Studia Rembrandt Radia Białystok.

– Można powiedzieć, że jest to sukces tegorocznego festiwalu, bo przeznaczono nam godzinę czasu antenowego – zaznacza Igor.

W tym roku organizatorzy zrezygnowali też z części konkursowej, a publiczność, zwłaszcza młodsza, nie kryła zadowolenia z tego faktu:

– Prawdę mówiąc, to wcale mi tego konkursu nie brakuje – mówi młoda dziewczyna , po koncercie w Bielskim Domu Kultury. – Trzeba przyznać, że piosenka autorska ma specyficzny charakter. Przychodzi człowiek z gitarą, siada i zaczyna śpiewać, ale czasami było to tak nużące, że można było zasnąć. Jestem na festiwalu już po raz piąty, więc wiem o czym mówię. Dla mnie tegoroczny festiwal jest o wiele ciekawszy od poprzednich, bo w tym roku występują same gwiazdy.

– Kto mi się najbardziej podobał? – WZ-Orkiestra – odpowiada bez zastanowienia.

„Niekwestionowana gwiazda, Dymitr Wajciuszkiewicz – wokalista zespołu, dał popis, jakiego nie powstydziłaby się żadna scena europejska” – odnotowały białostockie gazety. I faktycznie WZ-Orkiestra swoim występem podbiła serca publiczności. Wajciuszkiewicz już po raz piąty występuje na Jesieni Bardów i – jak mówi – za każdym razem jest ciepło przyjmowany przez publiczność. W tym roku zaprezentował nowy projekt „Parawiny hodu” z tekstami Alesia Kamockiego.

Według Darka Fionika, Aleś Kamocki prezentuje piosenkę autorską na najwyższym poziomie. – W jego pieśniach można odnaleźć klimat Mińska, tę specyficzną aurę i metafizykę tego miejsca – mówi. To tak jak słuchając np. Długosza, czy Turnaua, od razu widzi się Kraków. Teksty Kamockiego, zarówno stare jak i nowe, nie kłamią, są szczere, a przez to prawdziwe i aktualne. Dla mnie jest on takim prawdziwym bardem, bo naprawdę żyje tym co robi. Nie kierują nim też żadne pobudki finansowe. Myślę, że można go nazwać ojcem białoruskiej pieśni bardowskiej. Z kolei Lawona Wolskiego nie odważyłbym się nazwać bardem. Dla mnie jest to po prostu dobra muzyka rockowa, nawet jeżeli gra on na gitarze akustycznej z towarzyszeniem akordeonu i skrzypiec.

W czasie koncertu Lawon Wolski porwał strunę w gitarze. – Ty porwij lepiej publikę – zażartował za kulisami Wiktar Szałkiewicz podając mu szybko swoją gitarę. I faktycznie, Wolski jako jedyny rozruszał publiczność. Przed sceną Bielskiego Domu Kultury tańczyła całkiem duża grupa młodych ludzi, co do nastrojowej Jesieni Bardów zupełnie nie podobne.

Tegoroczna dziesiąta edycja Festiwalu Poezji Śpiewanej i Piosenki Autorskiej „Jesień Bardów” jest początkiem zmian i nowego etapu tej imprezy. Organizatorzy myślą o koncertach nie tylko w Bielsku i na Białostocczyźnie, ale i w innych miastach Polski.

– Chcemy dotrzeć do szerszej publiczności, a że wykonawcy są już na poziomie europejskim, więc warto zaprezentować ich muzykę również i na innych scenach Polski czy też Białorusi – twierdzi Igor Łukaszuk.

Joanna Gościk, Czasopis nr 12/2003

Прэса

Фэстываль Беларускай Бардаўскай ды Аўтарскай Песні:

Кантакт

ШЧЫТЫ – Звяз у карысць адукацыі і прамоцыі беларускай культуры

Шчыты-Дзеньцялова 5

17-106 Орля

e-mail: sonca@sonca.org

NIP: 542-27-51-205

REGON: 050817185

Старшыня Зьвязу

Ігар Лукашук

tel. +48 602 383 927

e-mail: festiwal@vosien.org